kacper gronkiewicz

bydło&powidło | a steakhouse at 14 Francuska Str | warsaw 2020 | cooperating author jan gronkiewicz | photography nume6

Pomysł na to jak wyglądać ma restauracja serwująca mięso i owoce morza narodził się spontanicznie. Lokal położony przy modnej ulicy Francuskiej odziedziczył w spadku po poprzednich właścicielach liczne kanały wentylacyjne i te „stalowe bebechy” nie tylko zabierały cenną wysokość, ale dominowały całe wnętrze. Projekt miejsca, którego fetyszem jest mięso musiał się po prostu do tej sytuacji odnieść. Właściciele Bydła i Powidła, którzy serwują mięso w kliku restauracjach na terenie Warszawy myśleli od dawna o wprowadzeniu do karty mięsa ryb i skorupiaków i to właśnie w lokalu na Saskiej Kępie ta fantazja została zrealizowana. Wszystkim zależało więc na stworzeniu wnętrza, które wizualnie komunikowałoby profil lokalu odróżniając go od innych punktów gastronomicznych w okolicy.

Nasza pierwsza propozycja, która w znikomy sposób różniła się od efektu końcowego, była zbyt kontrowersyjna nawet dla odważnych Właścicieli lokalu. Mimo, że od dawna lansują idee świadomego jedzenia mięsa woleli większy nacisk położyć na owoce morza, żeby nie narażać się na protesty mięsosceptycznych sąsiadów. Udało mi się przekonać ich, że mocne nawiązanie do wnętrzności jest niczym innym jak dosłownym przedstawieniem ich misji „propagowania świadomej mięsożerności i pozyskiwania produktów najwyższej jakości z kontrolowanej i niemasowej produkcji”. Jednocześnie ta bardzo mięsna narracja ma być czytelna głownie z ulicy położonej znacznie poniżej poziomu restauracji, zaś w samym lokalu, gdzie rozgrywa się nad głowami gości - mniej. Pomysł został koniec końców zaakceptowany. Dzięki temu stalowe wnętrzności kanałów wentylacyjnych pod sufitem przyoblekły się w gipsową skórę, a surowy betonowy strop pociągnięty różową farbą, po podświetleniu nadaje białemu wnętrzu różne odcienie czerwieni. Kable, jak naczynia krwionośne, puszczone zostały wierzchem po żelbetowym chropowatym stropie, a białe blaszane wstęgi wijące się niby powięzi, pełnią rolę struktury rozpraszającej dźwięk. Pod sufitem, niby oka tłuszczu, dryfują okrągłe obręcze wypełnione siatką, niekiedy opadając w stronę schodów, gdzie formują się w balustradę, która klatkę schodową od sali konsumpcyjnej. Kanały wentylacyjne pokryto różowobiałą bąblastą strukturą, która wije się opadając na niżej położoną kondygnację. Znikając za kurtyną powstałą poprzez zakrzywienie sufitu i schodząc po schodach gość zanurza się jakby w morzu, dlatego wszystko co go otacza, a znajduje się pod linią zanurzenia, pomalowane zostało na intensywny turkusowy kolor: istniejące ściany, szafy, drzwi, nawet posadzka została wykończona kolorowym epoksydem. Elementem łączącym błękitne i różowe piętro są srebrne lustra wyrżnięte na kształt steków. W łazience kryją suszarkę do rąk, dozowniki mydła i papierowych ręczników, na piętrze są ozdobą i tłem dla baru. Mebel ten wykonano z polerowanej na lustro nierdzewnej blachy, a zawieszone nad nim półki z różowego lastrico, zwanego przez kamieniarzy nie bez przyczyny salcesonem, wsparte zostały na wystających z żelbetowej ściany żebrowanych prętach zbrojeniowych pomalowanych na różowo. Okrągłe, stalowe, wysokie stoliki rozparto na rurach między podłogą, a sufitem, niekiedy na ich konstrukcji umieszczając wieszaki garderoby, a blaty stołów wykonano z klejonki drewnianych kostek ustawionych na sztorc, jak te w rzeźnickich pieńkach.

Do stalowych struktur pod sufitem nawiązują oryginalne, zaprojektowane w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku prez Henryka Sztabę krzesła ze stalowej siatki odnowione staraniem właścicieli. Bogata scenograficzna struktura wnętrza i teatralny język, wydawały się odpowiednie, żeby jedzenie mięsa z codziennej rutyny podnieść do rangi odświętnego misterium. Jednak zależało nam, żeby całość nie trąciła patosem jak te ostatnie zdanie. 

The meat notion is strongly present in this design both in colour and shape. “Bydło i Powidło” is a brand restaurant serving meat and seafood at Warsaw Saska Kępa district. The idea occupying owners' mind is simple as our concept - like it or not, people eat meat, but they do it wrong. This restaurant is about serving meat but also about changing peoples' attitude. They convince their carnivourous clientèle  that meat is a luxurious good and should be treated as such. No mass production, only certified suppliers - a feast of meat to replace everyday routine. 

 

As architects we had to deal with a difficult place with a low ceiling covered by a net of ventilation ducts under the plaster ceiling which yet diminished the space.  We reshaped it in a form of a cutlet freeing the raw concrete slab which we painted pink. A composition of lamps, vein like electrical wiring and acoustic metal stripes cutting it like fascia and tendons is a theatrical way to represent meat as fetish. We also used pink terazzo slabs called affectionately by warsaw masons - the brawn - to produce shelves over the bar. Its stainless steel countertop reminds one in a butcher's shop and goes well together with a cloudy shapes of mirrors hung on the wall. We used white metal chairs of Henryk Sztaba - a renown polish designer from the sixties which were renovated and now go together well with nets covering the cutlet ceiling. The table tops are made of plied oak cubes as ones of a butcher's trunk. A customer going to a loo follows the ducts covered in a bubbled plaster structure and plunges suddenly in turquoise underground where everything is painted in this marine colour and cloudlike mirrors add yet to this theatrical phantasmagory.

Built with Berta.me

kacper gronkiewicz ©